A gdzie tu coś o diagnozie?

Nie ma to jak ten moment, gdy człowiek kończy studia w zawodach medycznych. Jeszcze “wczoraj” był taki pewien swoich sił i możliwości, a “dziś” oblatują go strach i zwątpienie 😱. Całkiem normalne uczucie, w sumie też jak najbardziej właściwe, bo na początku brakuje nam przecież doświadczenia, czy tego “klinicznego nosa”. Patrząc z perspektywy czasu, każdy z nas mógłby zapewne przygotować całe listy istotnych zagadnień, których „szkoda, że nie znał od początku”.

W medycynie jakże często mówi się od diagnozie… Większość podręczników klinicznych jest w ten sposób uporządkowanych, tak uczą nas na studiach. A tu nagle okazuje się, że postawienie owej diagnozy wcale nie jest pępkiem świata naszych działań. W medycynie ratunkowej, zarówno w SOR, jak i wszelakich opcjach prehospital, nasze zadania sprowadzają się do 4 podstawowych kwestii:

Wszystkie 4 są ze sobą nierozłącznie powiązane, i równie ważne! “Ale jak to?” 😳, chciałoby się zapytać… “W karetce to jeszcze rozumiem, ale doktory w SOR też nie stawiają diagnoz?”. Czasem stawiają, ale to nie zawsze jest możliwe, a i bywa też tak, że najzwyczajniej w świecie nie ma takiej konieczności. Klasyczny przykład to noworodek, którego rodzice po raz pierwszy zostali rodzicami, i w każdym najnormalniejszym grymasie doszukują się stanów zagrożenia życia (magia opowieści dr Google) 😃.

STABLiLiZACJA

To nie tylko ROSC w NZK, czy zatamowanie masywnego krwotoku przy urazowej amputacji kończyny. To nie tylko te heroiczne czyny. Czasem to coś równie prozaicznego, jak terapia przeciwbólowa, gdyż jej brak mógłby do destabilizacji prowadzić. A bo to jeden starszy człowiek, wezwał 🚑 lub zgłosił się na SOR, płacząc z bólu przy kolce nerkowej, a finalnie wylądował na oddziale z diagnozą NSTEMI? Kolka była – owszem – kamień w moczowodzie jak wół! Ale ten ból, ten stres, ta eksplozja katecholamin… No miał w wywiadzie chorobę wieńcową! I za długo wił się z bólu uparcie czekając aż mu przejdzie w domu! 

KOMFORT

Jest niesamowicie istotny! A jeżeli powyższy przykład do Was nie przemawia, to męczcie się dalej, próbując zebrać wywiad od pacjentki przykładowo ze skrętem jajnika, której nie podano nic przeciwbólowego! Good luck! 🍀 Osobiście wolę szybciutką konwersację z osobą, która z uczuciem ulgi podaje mi same konkrety. 🤓 W sumie, to taki obolały pacjent jeszcze na odczepnego coś mylnego Wam odpowie, byle go przestać zadręczać pytaniami. Ten świdrujący w mózgu ból nie pozwala przecież myśleć 🤯 Nie szkoda Wam czasu na takie trudne interakcje? Jak fajnie rozmawia się z 4-latkiem, u którego przed założeniem szyny gipsowej, psik psik poszło nieco fentanylu do noska!  Fakt! Jest taki gagatek nieco „stoned”, ale też „happy” – nie lepiej tak pracować? Trzeba tu wspomnieć, że nie zawsze pacjent jest w stanie powiedzieć, iż coś go tam boli czy uwiera… Ale jak Kowalski w trakcie transportu na respiratorze, po urazie i ze złamaną kością udową, nagle wyskakuje z tętnem 120/min i ciśnieniem 160/100 mmHg, to chyba oczywiste w jaki sposób ten brak komfortu należy ustabilizować, choć komunikacja werbalna jest tu w dużej mierze utrudniona! 

KOMUNiKACJA

Ano właśnie KOMUNiKACJA! Już w XiX wieku Sir William Osler nauczał adeptów sztuki medycznej (wcale nie tajemnej), aby słuchali uważnie, gdyż pacjenci w końcu sami przekażą im diagnozę! Ile razy było tak, że już miałam zlecić jakieś bezsensowne badanie, a po nieco dłuższej rozmowie z pacjentem, nagle okazywało się, iż wszystko jest jasne jak słońce. Nie można tu nie wspomnieć, iż z pacjentem który czuje się komfortowo, rozmawia się o niebo lepiej, a i sam sposób rozmowy oraz dobierane słowa też nie są bez znaczenia! Udusiłabym każdego “pajaca”, co to przy dzieciach papla o podejrzeniach nowotworów, nie biorąc pod uwagę preferencji rodzica, czy też wieku dziecka! No i finalnie nie zapominajmy jeszcze, że nie chodzi jedynie o rozmowę z pacjentem/rodziną! Ważna jest też dobra komunikacja z własnym zespołem, i wszelkimi osobami, z którymi współpracujemy. A dobrze przygotowana pisemna dokumentacja medyczna z elementami EBM (Evidence-Based Medicine) jest tego częścią, oraz najlepszą obroną przed PBM (Prokurator-Based Medicine). 

DYSPOZYCJA

A nie DiAGNOZA! Ta najważniejsza decyzja finalna w kwestii dalszego leczenia jaką podejmuje się w medycynie ratunkowej! Nasza w tym głowa, aby odpowiednio zadecydować, czy pacjent nadaje się do dalszego leczenia w warunkach ambulatoryjnych (pozostawienia w domu 🏠), czy też trzeba go zapakować do 🚑 i zaparkować na oddziale (choćby SOR). Wiadomo – w przypadku pacjenta o wątpliwej trwałości procesu STABiLiZACJi, nie ma innego wyjścia, jak tylko przyjęcie do szpitala. Jednakże są takie przypadki, w których daną osobę można dalej poprowadzić w przygodni. I tutaj znowu kłaniają się KOMFORT oraz KOMUNiKACJA. Odesłanie z kwitkiem (innym niż recepta) człowieka ze złamaną nogą, bez leków przeciwbólowych, unieruchomienia, kuli i odpowiednich instrukcji co do dalszego działania, oczywiście ma szansę skończyć się jak wiele przypadków PBM (patrz wyżej). Pomyśl więc 3 razy zanim młodą kobietę w pierwszym trymestrze ciąży i znacznym bólem brzucha, pozostawisz w domu – ona może nie doczekać wizyty kontrolnej z powodu pęknięcia jajowodu i krwotoku (ciąża pozamaciczna). To byłaby klapa na całej linii – czyli w zakresie stabilizacji, komfortu, komunikacji i dyspozycji!

Będzie OK! Nauczysz się! Jak to mawiają za Wielką Kałużą: You got it!

+ posts

🇵🇱 Jak to kobitka w medycynie ratunkowej – zwariowana, szalona, politycznie niepoprawna i najzwyczajniej mówi co myśli! 😳 Mama dwójki najcudowniejszych dzieciaków po słońcem – Zuzi i Dominika! Kocham uczyć - zwłaszcza USG!

🇺🇸 Typical woman in emergency medicine. Million ideas every minute, some politically incorrect 🤯. Mom of 2 greatest kids on 🌎! Love to teach POCUS, especially to EMS ❤ Family 🚑 🚁

Leave a Reply